sobota, 21 czerwca 2014

1#

Dziwny jest ten dzień. Moje samopoczucie jest jeszcze gorsze niż zazwyczaj. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że moje życie do niczego nie zmierza. Na dodatek aura panująca na zewnątrz nie napawa optymizmem.
Mało się zmienia. Chciałabym ruszyć z miejsca. Ze sprawami osobistymi. Potrzebuję progresu w relacji damsko męskiej, która łączy mnie z MOIM. Albo w jedną albo w drugą stronę. Na karku prawie ćwierćwiecze. Jeszcze tylko 2 miesiące.
Czas ucieka. Nie młodniejemy.
A tu tylko obiecanki cacanki i cuda wianki... a głupiemu radość...
Zastanawiam się co by było gdyby. Wiem, że to nie jest może najlepsze wyjście. Ale nie potrafię inaczej. W około się tyle zmienia. Na każdym kroku... co się obejrzę. Inni idą dalej. A ja? A my? My tylko rozmawiamy o ślubie. O tym, że pragniemy mieć dziecko. Ale co z tego? Skoro na rozmowach się o kończy. Sama się przecież o rękę nie poproszę... Błędne koło się zamyka.
Czasem mam tak bardzo dość. Czuję się niewystarczająco dobra. Jakbym nie zasługiwała na pełne szczęście. I na to by zostać Jego żoną.