Dziwny jest ten dzień. Moje samopoczucie jest jeszcze gorsze niż zazwyczaj. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że moje życie do niczego nie zmierza. Na dodatek aura panująca na zewnątrz nie napawa optymizmem.
Mało się zmienia. Chciałabym ruszyć z miejsca. Ze sprawami osobistymi. Potrzebuję progresu w relacji damsko męskiej, która łączy mnie z MOIM. Albo w jedną albo w drugą stronę. Na karku prawie ćwierćwiecze. Jeszcze tylko 2 miesiące.
Czas ucieka. Nie młodniejemy.
A tu tylko obiecanki cacanki i cuda wianki... a głupiemu radość...
Zastanawiam się co by było gdyby. Wiem, że to nie jest może najlepsze wyjście. Ale nie potrafię inaczej. W około się tyle zmienia. Na każdym kroku... co się obejrzę. Inni idą dalej. A ja? A my? My tylko rozmawiamy o ślubie. O tym, że pragniemy mieć dziecko. Ale co z tego? Skoro na rozmowach się o kończy. Sama się przecież o rękę nie poproszę... Błędne koło się zamyka.
Czasem mam tak bardzo dość. Czuję się niewystarczająco dobra. Jakbym nie zasługiwała na pełne szczęście. I na to by zostać Jego żoną.
Wiesz, nie potrafię dać Ci rozsądnej rady, bo nie jestem jeszcze w tej sytuacji, ale dużo mi brakuje ;) My nawet nie rozmawiamy o ślubie ani o dzieciach. Wiemy tylko że jeszcze ich nie chcemy ;)
OdpowiedzUsuńPodam Ci tylko co wyczytałam w takiej sytuacji w książce ;) A z resztą - może polecę Ci książkę: "Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy?" :) Jest to kontynuacja książki, bardzo znanej z resztą: "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?" :) Może tam znajdziesz odpowiedź ;)
Ślub, dziecko, rodzina to ogromna odpowiedzialność, to dorosły krok i jeśli facet sam nie prosi Cię sam to nie wymagaj bo nie jest na to najpewniej gotowy.
OdpowiedzUsuńSęk w tym, że sam temat zaczyna. Sam mówi o zaręczynach. O pierścionku. Tylko mówi. Jeśli nie jest gotowy ja to uszanuję. Ale niech nie pierniczy i mnie nie nakręca na takie tematy.
UsuńWiesz, zależy ile ze sobą jesteście, jak jesteście. Może też chce wybadać czy od razu chcesz ślubu. Ja jestem zaręczona od jakiś 2,5 roku i ślubu prędkiego nie planujemy i jest nam dobrze. A dziecko może być i bez ślubu choć nas niestety to raczej nie spotka...
UsuńPS. mogłabyś wyłączyć moderacje obrazkową ? To strasznie utrudnia komentowanie.
Trzeba wziąć swój los we własne ręce :)
OdpowiedzUsuńniestety czasem faceci tak mają, ale jeśli chodzi o decyzję to boją się ją podjąć... A ile lat ma Twój partner? Może szczerze powinnaś mu powiedzieć co o tym sądzisz ?
OdpowiedzUsuńnajgorsze są takie sytuacje, bo prowadzą do niepewności.
OdpowiedzUsuńminie to wierzę i sprawy ruszą z kopyta!
oj racja! emocje w ruchu są lepsze na żywo niż w fotografii ;)
u mnie na studiach co druga albo pierścionek na palcu albo mężatka ;) a ja ani jedno ani drugie, ale nie narzekam :) nie ma się śpieszyć...
OdpowiedzUsuńNie czekaj. Ślub nie jest najważniejszy tylko to czy jesteś z nim szczęsliwa. Jak jesteś to kiedyś Cię zaskoczy pewnie i poprosi o rękę. Ja kiedyś też się niecierpliwiłam. A teraz się cieszę, że tego nie zrobił, że przy rozstaniu tuż przed moim ćwierćwieczem ;), nie musiałam mu nic zwracać. Życie bywa przewrotne
OdpowiedzUsuńMoże on jeszcze nie jest gotowy na ślub. Czas ucieka, ale nadal jesteście bardzo młodzi zdążycie. :)
OdpowiedzUsuńa może rozmowa jest kluczem?
OdpowiedzUsuńMyślę, że powinnaś postawić na szczerą rozmowę. Wyjaśnić sobie wszystko...
OdpowiedzUsuńP.S. Chciałabym Ci wysłać zaproszenie na bloga. Odezwij się, jeśli to nie problem.
13kfadrat@gmail.com